Austriak, Słowak, Nigeryjczyk… Media szukają celów Legii. Lepiej jakby poszukała ich sama Legia

Autor wpisu: 13 sierpnia 2017 19:55

Od czasu, gdy prezes Dariusz Mioduski i trener Jacek Magiera zgodnie zaznaczyli, że Legia szuka wzmocnień na dwie pozycje: środkowego obrońcy i ofensywnego pomocnika, medialne kandydatury na cele Legii wyrastają jak grzyby po deszczu. Jedno w tym wszystkim jest pewne – z Sheriffem Tyraspol Legia zagra bez żadnych dodatkowych wzmocnień.

Austriak Michael Madl, Słowak Denis Vavro – to środkowi obrońcy i nigeryjski pomocnik Nosa Igiebor są tymi postaciami, które najczęściej przewijają się w spekulacjach.
Najbardziej znanym w kręgach legijnych z tych nazwisk ostatnio jest 21-letni Vavro. Wychowanek Żiliny, który dotychczas nie wychylił poza nią nosa, ale mimo młodego wieku ma spore doświadczenie (m.in. debiutował już w reprezentacji Słowacji i zagrał blisko 100 meczów w słowackiej ekstraklasie i eliminacjach europejskich pucharów) i spore perspektywy rozwoju.
Legia Vavro interesuje się już od jakiegoś czasu i niewykluczone, że Słowak faktycznie kiedyś do niej trafi, ale raczej… nie teraz. Mimo że dość mocno sugeruje się, że miałby zastąpić Michała Pazdana, gdyby ten z Legii odchodził. Tyle że Vavro leczy właśnie kontuzję, a prezes Mioduski pytany o niego bardzo konkretnie, odpowiedział: – Z tego powodu teraz o nim nie myślimy.

Mioduski też zaprzecza, jakoby Legia szukała polskiego piłkarza. Zresztą dopiero co polskich środkowych obrońców się pozbyła: Jakuba Rzeźniczaka i Mateusza Wieteski.
Głośno za to zrobiło się o Austriaku Michaelu Madlu. Madl ma 29 lat i charakterystykę Pazdana (poza… fryzurą). 183 cm wzrostu, mocny fizycznie, krępy w budowie. No i ma świetne cv. Dziś to piłkarz Fulham, które kupiło go półtora roku temu za 1,5 miliona euro. A do tego wychowanek Austrii Wiedeń, który grał także w FC Wacker, Wiener Neustadt i Sturmie Graz. Ma ponad 200 meczów w austriackiej Bundeslidze i 29 w Championship. I debiut w reprezentacji Austrii (jesienią 2016 roku).
Na początku przygody z Fulham grywał nawet sporo – statystyka nie wzięła się z niczego, ale już w pierwszym półroczu tego roku miał kłopot z przebiciem się do składu. Grywał sporadycznie, głównie przesiadując na ławie albo nie mieszcząc się nawet w kadrze. W tym sezonie zdążył już zagrać jeden pełny mecz – w Pucharze Ligi.
Jego kandydatura wydaje się ciekawa, choć pytanie, czym Legia miałaby go skusić, choć rok temu skusiła przecież będącego w podobnej sytuacji Vadisa. Jak się wydaje – kluczem jest wyeliminowanie Sheriffa i gra w Lidze Europy.

Najbardziej egzotycznym z wymienionej trójki, acz być może także najciekawszym celem mógłby być nigeryjski pomocnik Nosa Igiebor. To także piłkarz, który już kiedyś pojawił się na orbicie legijnej. Jako o wielkim talencie wypowiadał się o nim Maciej Skorża za czasów pracy w Warszawie. 26-letni Igiebor (15 meczów w reprezentacji Nigerii) ma tę zaletę, że jest piłkarzem z kartą na ręku – po wygaśnięciu umowy z tureckim Rizesporem.
Jeśli cv Madla jest ciekawe, to Igiebora wręcz imponujące. Grubo ponad sto meczów w Maccabi i Hapoelu Tel Awiw, blisko 70 w Lillestroem, 28 w La Liga z Betisem Sewilla plus kilkanaście w Rizespor, w którym regularnie grał wiosną tego roku. Na koncie występy w Lidze Mistrzów (z Maccabi) i Lidze Europy (z Maccabi, Hapoelem i Betisem)! Igiebor negocjuje ponoć z Rosenborgiem, ale w dywagacjach nigeryjskich mediów pojawiła się też Legia, co równie dobrze może być tylko menedżerską grą.

Medialne spekulacje to jedno, ale dla Legii najważniejsze jest, by nie skończyło się na wirtualnej przymierzalni. Do końca okienka transferowego zostało już tylko kilkanaście dni.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli