Wigry odpadły, ale zagrały mecz godny finału. Arka awansowała psim swędem

Autor wpisu: 4 kwietnia 2017 20:28

Któż się spodziewał, że w tym spotkaniu będzie jeszcze tyle emocji?! Wigry Suwałki, mimo porażki 0:3 w pierwszym meczu z Arką na własnym boisku, były o krok od awansu do finału Pucharu Polski. Pierwszoligowiec wygrał w Gdyni 4:2, ale straty z pierwszego spotkania były zbyt duże.

Wigry sprzed miesiąca w Suwałkach, a Wigry dziś, to dwie różne drużyny. Po pierwszym spotkaniu półfinałowym, przegranym na własnym boisku 0:3 wydawało się, że nie ma najmniejszych szans na to, by ekipa Dominika Nowaka odrobiła straty. Po meczu w Gdyni przychodzi do głowy inne pytanie: jak ten zespół mógł tak wysoko przegrać w Suwałkach z tak słabą Arką?

Kiedy przed spotkaniem trener Nowak mówił o tym, że wciąż wierzy w awans i ma plan jak odrobić straty, słuchaliśmy jego słów jednym uchem, drugim wypuszczaliśmy. No bo co innego ma powiedzieć trener w takiej sytuacji? Że przyjechał z zespołem odbębnić mecz?
Okazało się, że nie była to dyplomatyczna formułka. Nowak w awans wierzył i zaraził wiarą całą drużynę. I to można było stwierdzić po dziesięciu minutach, kiedy goście mieli dwie świetne okazje do strzelenia gola. I to nie były przypadkowe akcje – Arka został przyparta do muru tak mocno, że nie potrafiła złapać tchu.
Wiadomo jak to jest w takich spotkaniach, gdy odrabia się takie straty – kluczem jest szybko strzelony gol, które dodaje wiatru w żagle, a rywalom miękną nogi. Ale gospodarze jakimś cudem długo trzymali się bez straty gola. W 8. minucie Michał Marcjanik wybił piłkę tuż sprzed linii bramkowej po strzale Santany. Arka trzymała się do 22. minuty, kiedy Damian Kądzior sprytnie przelobował Pavelsa Steinborsa. Tuż przed przerwą było 2:0. Strzelał Kamil Zapolnik z rzutu karnego i była to klasyczna bramka do szatni.
– Wigry grają w piłkę, my za nimi biegamy – to podsumowanie pierwszej połowy autorstwa Marcin Warcholaka z Arki doskonale oddawało to, co działo się na boisku.

Po przerwie w jednej akcji dwa błędy popełnił Kamil Zapolnik. Najpierw sfaulował rywala kilkanaście metrów przed polem karnym, potem przy dośrodkowaniu z wolnego po tym przewinieniu zagrał ręką w polu karnym. Sędzia po konsultacji z asystentem podyktował rzut karny.
– Co zrobiliście?! Za co?! – krzyczał Nowak do sędziego technicznego. Pewnie kiedy obejrzy powtórki odpowie sobie na to drugie pytanie – piłka uderzona została ramieniem.

Sytuacja zmieniła się o tyle, że w tym momencie Wigry musiały strzelić dwa gole w regulaminowym czasie gry, bo już nie było mowy o dogrywce. Odpowiedział natychmiast Omar Santana strzałem zza pola karnego. 3:1 i Wigry znowu potrzebują gola. Ale znowu szczęście uśmiechnęło się do Arki, bo Dominik Hofbauer strzelił najpiękniejszego gola w tym meczu, a być może i w jego karierze. A na pewno jednego z najważniejszych. A potem Steinbors zapisał się w historii polskiego futbolu w rozdziale zatytułowanym „futbolowe jaja”. Jego głupotę wykorzystał Kądzior.

W końcówce spotkania Wigry wbiły piłkę do bramki jeszcze raz, ale ze spalonego. Tak przynajmniej uznał sędzia. Arka prześlizgnęła się do finału, po ostatnim gwizdku kibice „podziękowali” im gwizdami. Jeśli pracę straci trener Grzegorz Niciński, to wcale się nie zdziwimy.

Inne artykuły o: Arka Gdynia | Wigry Suwałki

  • GerardBukowski

    To nie był biceps to była lewa pierś Zaponika

    • Piotr Wierzbicki

      Może nie był to biceps, ale też na pewno nie była to pierś. Proszę zobaczyć, dołączyliśmy filmik.

  • Staszek Anioł

    To biceps jest gdzie indziej niż ramię…?

    • Piotr Wierzbicki

      Biceps jest na ramieniu, ale całe ramię to nie tylko biceps. Dosyć tej anatomii, niech zostanie ramię, na pewno nie była to pierś ;-)

  • ursynów

    Nie oglądałem meczu na żywo.Obejrzałem na spokojnie dopiero dzisiaj.No i co,mecz owszem pełen emocji, zwrotów sytuacji, ale nie mówmy,że Wigry zagrały mecz godny finału.To duża przesada.Grały dwie słabe drużyny, jedna być może spadnie do I Ligii, druga może psim swędem wejdzie do Ekstraklasy(tam w I Lidze chyba nie chce nikt do niej awansować?). Arka to b.słaba drużyna,zaledwie kilku zawodników potrafi w miarę grać na poziomie ligowym. Reszta to jakaś zbieranina.A Wigry- Kądzior i długo, długo nic.Ale taki jest poziom naszej piłki.Rozumiem ,że niektórych poniosły emocje, trenera,piłkarzy,dziennikarzy(i to doświadczonych,znających się na piłce). Zwalanie winy na sędziego, na terminarze, to trochę niepoważne.Choć sędzia był wyraźnie niedysponowany.Ale jaką mamy gwarancję,że np. Pan Marciniak sędziowałby lepiej-żadnych.
    Może niedzielny mecz Lecha z Legią pozwoli na większy optymizm, co do poziomu naszej ligowej piłki.Na razie jedyny wygrany to Mr Boniek- niech mi ktoś powie,że prezio specjalnie interesuje się Pucharem Polski i czy obsada na takie mecze powinna być lepiej wybrana.Jego już wybrali.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli