Najgroźniejszym rywalem Legii nie była Arka, tylko… Legia

Autor wpisu: 2 maja 2018 19:04

Legia wygrała swój 19. Puchar Polski i – co chyba dla jej kibiców jeszcze ważniejsze – jest nadal na fali. Jeśli jednak chce wygrać mistrzostwo, musi umieć poradzić sobie z najtrudniejszym rywalem – własną nonszalancją. To drugi mecz z rzędu Legii, gdy w końcówce, grając z przewagą zawodnika, traci gola. Arki nie było stać na więcej niż jedną bramkę, przegrała 1:2, ale np. Jagiellonia czy Lech mają dużo więcej piłkarskiej jakości.

Legii należą się brawa za kolejne trofeum do klubowej gabloty, ale tym razem warto nie skończyć na pochwałach i nie hołdować zasadzie, że zwycięzców się nie sądzi.
Legia zaczęła mecz z wielką koncentracją i determinacją. Widać było, że bardzo zależy jej na zwycięstwie. Ale przy prowadzeniu 2:0 i wielkiej przewadze w polu, mistrzowie Polski ulegli niepotrzebnemu samozachwytowi. To samozadowolenie apogeum osiągnęło tuż po przerwie. Realizator transmisji pokazał na zbliżeniu, że koncentracja piłkarzom Legii gdzieś uleciała. Były jakieś śmichy, hihy, a nikt przecież jeszcze meczu w 46. minucie nie wygrał. I po chwili mogło Legii nie być do śmiechu. Arka atakowała coraz groźniej i niewiele jej brakowało do zdobycia gola. Legia utraciła kontrolę nad meczem.
Mogło się to rożnie skończyć, gdyby nie czerwona kartka dla Grzegorza Piesio, który w bandycki sposób, wyprostowaną nogą, zaatakował Sebastiana Szymańskiego. Arka straciła zawodnika i wiarę, że jest w stanie odwrócić losy meczu.
I co na to Legia? Znów się rozluźniła i straciła gola. Ale było to już na tyle późno, że nie Arka nie była w stanie doprowadzić do remisu. Ktoś musi w Legii nad tym zapanować, bo decydujące momentu sezonu, dopiero przed tą drużyną. Raczej nie będzie to Klafurić, bo trudno nie odnieść wrażenia, że większy wpływ na zespół ma Aleksandar Vuković.
„Bez nas ten dzień nie wyglądałby tak samo” – taki napis na czerwono –biało-zielonym tle utworzyli na trybunach kibice Legii. I co do tego zupełna zgoda, bo obecność Legii w finale Pucharu Polski dodaje rangi imprezie, która przecież odbywa się w Warszawie. Już sam pochód kibiców w białych koszulkach z Łazienkowskiej na Stadion Narodowy robi gigantyczne wrażenie. Fani Legii maszerowali pod hasłem: „Idziemy po swoje” i szczerze mówiąc mało kto się spodziewał innego rozwiązania niż triumf mistrzów Polski.
Choć, żeby być szczerym, kibica Legii musiały trapić drobne niepokoje, bo przecież już w tym sezonie przeżył sporo rozczarowań. Mógł się obawiać na przykład nieobliczalności Arki, o czym boleśnie w ubiegłym roku, w tym samym miejscu i tym samym czasie, przekonał się faworyzowany wówczas Lech Poznań. Finał to tylko jeden mecz i zawsze może komuś takie spotkanie nieprawdopodobnie wyjść. Tak było rok temu właśnie z Arką, ale cuda mają to do siebie, że bardzo rzadko się powtarzają.
Przed środowym meczem wśród kibiców z Łazienkowskiej trwała dyskusja czy to aby na pewno dobry pomysł by w bramce Legii stał nie Arkadiusz Malarz, ale Radosław Cierzniak. Ten ostatni nie popisał się w rewanżowym meczu półfinałowym z Górnikiem Zabrze i część kibiców była przekonana, że ranga meczu zmusza do wystawienia na Narodowym jednak pierwszego bramkarza.
W sztabie szkoleniowym postanowili jednak być konsekwentni – postawili na Cierzniaka i trzeba przyznać, że nie zawiódł. Miał poważne kłopoty tylko raz, jeszcze przed przerwą, gdy miał problem z wybiciem piłki po dośrodkowaniu, ale to dlatego, że za rękę trzymał go Damian Zbozień. Sędzia Piotr Lasyk tego nie zauważył. W innych sytuacjach rezerwowy bramkarz Legii grał przynajmniej poprawnie. A że nie tak pewnie jak Malarz? To prawda, ale nie jest łatwo o pewność interwencji, gdy gra się tak nieregularnie.

Miro Radović pierwszy raz zagrał w finale Pucharu Polski na Stadionie Narodowym i był to bardzo dobry występ. Serb wrócił już do wysokiej dyspozycji po kontuzji i to jest dobra informacja dla fanów z Łazienkowskiej. To idealny moment na powrót „Rado” – będzie potrzebny już w Białymstoku. Tak jak Domagoj Antolić wraca do formy z początku rundy, gdy tak efektownie wszedł do drużyny.
Arka przegrała, bo miała zbyt mało argumentów piłkarskich. Leszek Ojrzyński to chodząca ambicja. Człowiek, który z walki na boisku zrobił swój znak firmowy, więc i przegrywając na Narodowym 0:2 nie zamierzał się poddawać. W przerwie Ojrzyński próbował odwrócić losy meczu. Wprowadził od 46. minuty od razu dwóch nowych zawodników. Rafał Siemaszko gonił po boisku jak pies i pewnie trener pluje sobie w brodę, że nie wystawił go od początku. Gol Siemaszki wisiał w powietrzu, gdy zaćmienia dostał drugi wprowadzony po przerwie piłkarz Arki Grzegorz Piesio. Nieodpowiedzialnym zachowaniem właściwie nie dał wrócić swojej drużynie do równowagi.
Legia wygrała zasłużenie, bo miała lepszych piłkarzy. Taki Jarosław Niezgoda absolutnie zasługuje na to, żeby Adam Nawałka powołał go na mundial do Rosji. Robert Lewandowski przecież kiedyś skończy karierę, zaraz będzie miał 30 lat. Już trzeba szukać następców i napastnik Legii ma taki potencjał.
Niezgoda jest młody, warto go na mistrzostwa świata zabrać żeby nabierał doświadczenia, oswajał się z kadrą i atmosferą wielkiej imprezy. Opowiadanie, że taki sam potencjał jak Niezgoda mają Świerczok, Wilczek czy nawet Kownacki, to są bajki dla grzecznych dzieci.
Zresztą do Rosji powinien też jechać Sebastian Szymański i to nie koniecznie w roli turysty. To chłopak o podobnej charakterystyce do Piotra Zielińskiego, który dostał – i słusznie – mnóstwo czasu na nauczenie się reprezentacji. Na taką samą szansę zasługuje Szymański, bo to jest jutro polskiego futbolu. Szymański ma zmysł do gry kombinacyjnej, ma świetną lewą nogę, uderzenie z dystansu, drybling. Nie boi się wykonywać rzutów wolnych. Od kogo ten Szymański ma się uczyć jeśli nie od Lewandowskiego czy Błaszczykowskiego?
Za to niepokojąca jest – w kontekście reprezentacji Polski – sytuacja Artura Jędrzejczyka. W środę, po raz kolejny, mecz Legii zaliczył w roli widza, choć tym razem przynajmniej był na ławce… Ale na grę w reprezentacji to mocno za mało, choć pewnie – jako sprawdzony „żołnierz Nawałki” – na mundial pojedzie.

I jeszcze prośba do PZPN, by związek przestał karać kluby Ekstraklasy za pirotechnikę. Skoro sam ma zaledwie jeden mecz klubowy w roku do zorganizowania i nie jest tego w stanie tak przeprowadzić, żeby spotkania nie przerywać, to karanie klubów za wnoszenie rac jest zwykłym zakłamaniem. Race stały się niestety stałym elementem finału Pucharu Polski i związek od lat sobie z tym radzi gorzej niż kluby.
A tym razem nie skończyło się, niestety, na racach. Pojawiły się jakieś petardy, race lądowały na boisku. Wiocha i duży minus organizacyjny. PZPN jest ciągle głaskany za obudowanie prestiżu Pucharu Polski. I chwała mu za to, ale finał jest chyba najważniejszym meczem tych rozgrywek, prawda?
Poprzedni zarząd PZPN skompromitował się „powodzią” na Narodowym na meczu reprezentacji. Ten zarząd w środę zaliczył mały pożar poszycia dachu od racy wrzuconej przez kibiców. Też nieźle…
Szczególnie jak na federację, która  – jak mówił Zbigniew Boniek w jednym z wywiadów – wszystko robi dobrze.

Inne artykuły o: Arka Gdynia | Legia Warszawa

  • ursynów

    Puchar już mamy teraz na mistrza czekamy.By go zdobyć trzeba pamiętać o tym co kiedyś powiedział autor ,,Małego księcia”: Ci, którzy po zwycięstwie spoczęli na laurach, są już martwi.To prawda, Legia zamiast dobić przeciwnika,zlekceważyła go, a przecież to nie Izolator Boguchwała, tylko ubiegłoroczny zdobywca pucharu.Legii wciąż brakuje płynności w grze, a rotacja w składzie temu nie sprzyja. Cieszy powrót do formy Rado i Antolica. Widać coraz lepszą grę Pazdana . Szymański i Niezgoda to gracze+ Malarz, od których trener powinien ustalać jedenastkę wyjściową. Jest w czym wybierać, zaczyna grać Cafu. Jest nieźle, ale trzeba dużej koncentracji i bramek. A tych drużyna strzela jak na lekarstwo.A gol jest jak orgazm i tak jak orgazm coraz trudniej o niego na świecie(J.P. Sartre).Chyba będzie dublet Panie redaktorze. Wtedy trener KAFURICZ(tak według nowego fana i kibica Legii nijakiego Jakiego nazywa się trener Legii),zapisze się w annałach klubu,jako trener, który sięgnął po puchar i mistrza w półtora miesiąca.

  • Tadziu Szczesny

    Holender, niech Nawałka weźmie na mundial całą Legię, jeśli według pana redaktora jest taka wspaniała. A to że ktoś sobie radzi i strzela bramki lepszym i bogatszym ogórkom niż Arka to jest nic nie warte. Bo co to są za ogórkowe ligi jak włoska , angielska lub nawet belgijska czy duńska.Niezgoda czy też Szymański grają w klubie trzy razy bogatszym niż następny w kolejności polski klub, a pięć czy nawet sześć razy bogatszym niż reszta ligi, a liczby na razie mają mocno przeciętne. Stary Robak, czy nie grający już w naszej lidze Świerczok są cały czas lepsi niż nie już taki młody Niezgoda. Na razie ciągnie Legię, a na tle najlepszych ligowych napastników wypada cały czas słabo.

    • zgubek

      To nie winna Legii,że bogatsza jest niż inne kluby. To dobrze świadczy o kierownictwie klubu.A coś z tymi ogórkami to wyszła jakaś mizeria, zresztą jak cały ten wywód o innych ligach. Holender, a jednak Niezgoda w tej chwili jest o tonę ogórków lepszy niż Robak i parę kilo niż Świerczok. Jeśli Niezgoda nie jest już taki młody, to Świerczok już jest taki stary, a Robak to matuzalem jest.Może wzrok mój już nie najlepszy, ale na tle polskich napastników to Jarek Niezgoda wypada korzystnie, ale może inną ligę oglądamy, Holender.

      • Tadziu Szczesny

        Poproszę o cyferki. Ile bramek w tym sezonie ma na koncie Robak i Świerczok, a ile Niezgoda i Szymański. U Szymańskiego mogłyby być jeszcze asysty.Ja wcale nie żądam powołania Robaka do reprezentacji, bo uważam go za skutecznego w miarę napastnika jak na polską ligę, ze zbyt mocno wybujałym ego. A w artykule nie spodobało mi się porównywanie bramek strzelanych w naszej lidze z bramkami Kownackiego w lidze włoskiej. Uważam też, że więcej warte są bramki Teodorczyka czy też Wilczka. Ile Niezgoda do tej pory strzelił bramek w pucharach europejskich, w młodzieżówce na Euro, ile w lidze najmocniejszym zespołom typu Lech lub Jagiellonia. Pamiętam, że jesienią wygrał Legii mecz w Płocku i dobił osłabiony Górnik w rewanżu w Warszawie, a ostatnio wygrał warszawiakom mecz w Krakowie. Ale to , że ciągnie przeplaconą Legię , to nie znaczy żeby z niego już robić reprezentanta na mundial. Niech utrzyma formę, pociągnie Legię jak Nikolic do mistrzostwa Polski i ligi mistrzów i wtedy dopiero możemy mówić o kandydacie do ataku reprezentacji. Albo niech wyjedzie za granicę i tam niech wywalczy sobie miejsce w ataku jakiegoś niezłego klubu. Bo w Warszawie ma za konkurencję tylko schorowanego, 35 – letniego emeryta

        • zgubek

          W cyferki to można zagrać w lotto albo w bingo. Każdy może mieć swoje racje.To,że red.Tuzimek widzi w kadrze Niezgodę i Szymańskiego to jego zbójeckie prawo.Tak samo jak moje,że Robak to stara zdarta płyta.Będę bronił redaktora , chociaż nie ze wszystkim się z nim zgadzam. Potencjał tych 2 zawodników Legii jest o wiele większy niż Świerczoka, Wilczka czy innych wynalazków. Robak to raczej już impotencja , miał swoje 5 minut , ale z upływem lat, mimo,że chciałby, to już nie może.Pozdrawiam

          • Tadziu Szczesny

            Dla napastnika cyferki to ważna rzecz. Bo to tak samo jak z trenerami – super trener, tylko wyników brakuje. A bardziej skutecznymi obecnie napastnikami, mającymi aspiracje do gry w kadrze są choćby właśnie Świerczok czy pomijany tu w ogóle równie młody jak Niezgoda – Piątek z dużo słabszej od Legii Cracovii. Niezgoda ma bramek 13 w ekstraklasie, Piątek 19, a Świerczok , który od pół roku gra w Bułgarii tych bramek u nas na trzaskał 16, a ile w Bułgarii to nawet nie wiem. Ja nie uważam, że Niezgoda nie ma potencjału na reprezentację, Ale wkurza mnie, gdy po paru meczach wciska się młodych z Legii Nawałce do reprezentacji. Równie dobrze w takim razie można by na mundial zabierać Gumnego czy Jóżwiaka z Lecha. Bo też dobrze grają, są młodzi, mają potencjał, są przyszłością polskiej piłki. Ale maja jeden feler wg red. Tuzimka – nie są z Legii. Taki Kownacki od kilku sezonów w miarę regularnie strzelał bramki w Poznaniu, m.in. w lidze Europy Florentinie, ale debiut w reprezentacji zaliczył dopiero po kilku bramkach strzelonych w serie A. A Tuzimek twierdzi, że Niezgoda to lepszy obecnie zawodnik od np. wymienionego właśnie imiennie Kownackiego, który ciągnie i ciągnął młodzieżówki Dorny i Michniewicza . Podobnie denerwuje mnie, że już w kontekście mundialu wymienia się jako pewniaka dopiero rozpoczynającego swą poważną przygodę z Anglią Bednarka. Początek ma obiecujący, ale ja bym poczekał, by swą formę potwierdził w przyszłym sezonie. A to jak łatwo można zepsuć młodego chłopaka i złamać mu karierę pokazują przykłady najnowszy Kapustki czy trochę starszy Klicha. Więc mój wniosek spokojnie, trochę lodu na rozgrzane głowy fanów Legii.

  • dziadek

    To co działo się na trybunach, a w konsekwencji na trybunach to jest tragedia tego finału.Jako stary kibic, pamiętam ,,pieśń” z żylety: wśród nocnej ciszy głos się rozchodzi, wstańcie Legiony, Arka nadchodzi. No i nadeszła. Śpiewano też na tej trybunie podczas meczów z Arką; bierzcie pałki i zapałki ,podpalimy stadion Arki.No i podpalono, Narodowy przez bandę zdziczałych kiboli, na oczach tysięcy widzów i milionów przed telewizorami.Panie Boniek Prezesie najmądrzejszy(o przepraszam tego z Żoliborza), co PZPN zrobił,żeby temu zapobiec.Jeśli ta federacja mówi,że wszystko robi dobrze, to ta dzisiejsza robota ludzi związanych z organizacją meczu, w tym także odpowiadających za bezpieczeństwo na stadionie jest wielkim skandalem.Panie Boniek,żale wylewane po meczu i straszenie karami- to niepoważne. Jak mówiła moja babcia, nie strasz, nie strasz, bo się sam zesrasz. I to by było na tyle w tym temacie.

    • Tadziu Szczesny

      Od czterech lat jest problem z pirotechniką na Narodowym podczas finałów Pucharu Polski. I jak na razie tak prawdziwie ukarany został tylko Lech dwa lata temu – wszystkie mecze w Pucharze bez własnych kibiców. A Legii i Arce przyszło zapłacić jakieś drobne kary finansowe. Jak Ekstraklasa chciała znacząco podnieć kary finansowe za pirotechnikę , to w ostatniej kolejce sezonu zasadniczego mieliśmy strajk kiboli i mocno opóżnione mecze. Jakoś nikt nie potrafi wyegzekwować przestrzegania prawa. A najgorsze do tej pory było ciche przyzwolenie PZPNu na te zjawiska. Albo ktoś wreszcie radykalnie, bez patrzenia na ewentualne straty, postawi sprawę zakazu stosowania pirotechniki na stadionach włącznie z przerywaniem meczy i walkowerami , albo będzie jak dotychczas. A zawsze najbardziej boli, gdy ktoś naprawdę mocno oberwie po kieszeni.

  • xymoxon

    Legia przeciwko Arce w komplecie radziła sobie znacznie lepiej niż przeciwko Arce zdekompletowanej po wyrzuceniu z boiska Piesia. To musi niepokoić, bo koncentracja i profesjonalizm na tym poziomie gry powinny być oczywistością. Można się spodziewać dalszych zmian w składzie Legii i wzmacniania lini obrony przed walką o LM/LE.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli