Ariel BORYSIUK: Ostatni rok był masakryczny, cały czas byłem na walizkach. Dalej jestem

Autor wpisu: 9 lutego 2017 13:14

Rozmawiamy z Arielem Borysiukiem, nowym-starym zawodnikiem Lechii Gdańsk. O podróżach, brutalnie przerwanej przygodzie z Queens Park Rangers. I o tym, co takiego w tej Anglii się nauczył.

FUTBOLFEJS.PL: Nie masz dość już tych przeprowadzek? Że tak przypomnę miejsca twojego zamieszkania przez ostatni rok: Gdańsk – Warszawa – Londyn – Gdańsk.
ARIEL BORYSIUK:
Ostatni rok pod tym względem był masakryczny, cały czas byłem na walizkach. Teraz też nie wiem, czy się rozpakowywać, bo jestem wypożyczony (kontrakt Borysiuka z Queens Park Rangers obowiązuje do 2019 roku – red.). Wydawało się, że łapię już stabilizację, spędziłem półtora roku w Lechii, później transfer do Legii. Wydawało się, że zakotwiczę tam na dłużej. Pojawiła się propozycja z Anglii, z której skorzystałem. Ale być może, gdyby to nie była Anglia, czyli wymarzony kierunek, to pewnie nie byłbym tak chętny na transfer.

Jeśli latem będziesz miał okazję znowu wyjechać, to będziesz skłaniał się ku zagranicy czy jednak będziesz wolał zostać w kraju?
Wyjazd nie będzie łatwą decyzją, bo jestem już starszym zawodnikiem, moje dzieci są już w takim wieku, że nie mogą się ciągle pakować i wyjeżdżać, bo mają swoje obowiązki. Teraz w Anglii pół roku byłem sam, ale muszę już myśleć o rodzinie.

To co się stało, że się nie udało w tym Londynie? Nowy trener Ian Holloway nie dał nadziei, że możesz wywalczyć u niego miejsce?
Nadziei właśnie mi narobił. Pod koniec grudnia i na początku stycznia grałem w trzech meczach z rzędu, w dwóch z nich w pierwszym składzie. Wydawało się, że moja sytuacja się poprawi. 2 stycznia graliśmy mecz z Ipswich, trzy dni później po treningu zaprosił mnie na rozmowę i powiedział, że będę miał u niego ciężko jeśli chodzi o granie i lepiej żebym poszukał klubu.

To była propozycja z tych nie do odrzucenia?
Trener powiedział, że oczywiście mogę zostać, ale ja jestem ambitnym człowiekiem. Szukaliśmy więc opcji i wylądowałem w Lechii. Absolutnie nie traktuję tego, jako zesłania. Lechia walczy o mistrzostwo Polski, to też da mi bodziec i okazję, żeby się przypomnieć. Poza tym w Anglii nie było tak, że pół roku przesiedziałem na ławce, tylko rozegrałem parę meczów. Nie był to czas stracony, ale na pewno rozczarowujący.

Nie chcesz wrócić do tej wymarzonej Anglii na zasadzie: jeszcze wam pokażę?
To ciśnienie, które miałem po rozmowie z trenerem QPR już ze mnie zeszło. Trudny był początek, bo byłem wtedy sam w Londynie, rodzina spędziła u mnie święta i sylwestra, ale tuż po Nowym Roku wyjechała. Musiałem sam się z tym zmierzyć. Na razie nie myślę co dalej. Wiem, że jeśli w QPR będzie pracował ten sam trener, to raczej szanse na powrót do Londynu będą niewielkie. Będę się zastanawiał w czerwcu. 4 gramy ostatni mecz, pięć dni później mam swoją uroczystość – ślub. Potem będziemy się zastanawiać co dalej robić.

Mówiłeś, że w QPR przeszkodziły ci kontuzję.
Na pewno jest to jeden z powodów, bo dużo miałem tych urazów mięśniowych.

Z czego one wynikały?
Nie mam pojęcia. Raczej nie z treningów, bo w Legii u trenera Stanisława Czerczesowa pracowałem ciężej, a zdrowie dopisywało. W Anglii sytuacja odwróciła się o 180 stopni. Do tego doszła zmiana trenera, bo do klubu ściągał mnie Jimmy Floyd Hasselbaink. Po kontuzjach zaczynałem już wchodzić na wysokie obroty, ale wtedy nastąpiła zmiana trenera. O zwolnieniu Hasselbainka dowiedziałem się z prasy, bo akurat w – jak się okazało – jego ostatnim meczu nie zagrałem z powodów rodzinnych. Przyszedł Holloway i zmieniła się moja sytuacja.

Co takiego zmienił Holloway w drużynie, że Borysiuk nie pasował mu do koncepcji?
Przede wszystkim wymienił wielu zawodników, bo odeszło pięciu piłkarzy, którzy grywali często u Hasselbainka. Na ich miejsce przyszli inni. Jak na styczniowe okno, to była rewolucja, bo zazwyczaj zimą robi się kosmetyczne zmiany.

QPR gra teraz inaczej? Zmieniła się filozofia gry?
Z tego co zauważyłem, to w Championship są 2-3 zespoły, który mają jakiś styl. Reszta bazuje na przygotowaniu siłowym. Nie wiem dokładnie jak to widzi nowy trener. Przedstawił swoją koncepcję władzom, wskazał tych, których nie potrzebuje, między innymi mnie. Padło też na dwóch innych pomocników – Sandro oraz Carla Henry’ego, z którym rywalizowałem na początku. Tyle, że ten drugi ma 34 lata, zostało mu pół roku kontraktu i nie chciał się już nigdzie ruszać, więc został w Londynie.

Byłeś zaskoczony decyzją Holloway’a, czy dostawałeś wcześniej jakieś sygnały, że może być trudno?
Byłem zaskoczony. Inaczej bym to odebrał, gdybym nie grał w ogóle.

Miałeś jakieś inne opcje oprócz Lechii? Nie było tematu powrotu do Legii?
Nie. Legia dobrze sobie radzi w środku pola. Gdy pojawiła się opcja Lechii, szybko się dogadaliśmy

A nie próbowałeś zostać w Anglii?
Nie, najkonkretniejsza była Lechia i ja też do niej byłem najlepiej nastawiony.

W Lechii jest dość ciasno w środku pola, a ty nie przyjechałeś chyba po to, żeby przesiąść się z ławki na ławkę?
Nie, ale wiedziałem, czego się spodziewać, znam kandydatów na pozycję defensywnego pomocnika. Powalczę. Jestem dobrej myśli.

Jesteś przygotowany fizycznie do gry? Nie przeszedłeś zimowego okresu przygotowawczego.
Ale cały czas jestem w treningu, nie miałem przecież wolnego nawet w święta, bo graliśmy wtedy mecze nawet co dwa dni. To też było dla mnie ciekawe doświadczenia, możliwe do przeżycia tylko w Anglii. Podobnie jak to, że tam jest długi i jedyny okres przygotowawczy w lecie, bo zaczynaliśmy pod koniec czerwca, a liga zaczyna się pod koniec sierpnia. Latem buduje się podkład na cały rok.

Czego się nauczyłeś w tej Anglii? Wiadomo, że w Championship jest mnóstwo walki, ale tego akurat nigdy nie unikałeś.
Dokładnie tak. Jest dużo walki i zawodnicy są bardzo dobrze przygotowani fizycznie. Mieliśmy w naszej drużynie kilku rzezimieszków. Walki na pewno nie będę się bał.

A jakieś inne piłkarskie nabyłeś tam?
To zweryfikuje boiska, nie będę się wychylał z opowiadaniem o tym.

Nauczyłeś się pewnie ciężkiej pracy w siłowni?
Zwłaszcza w tym czasie, gdy byłem kontuzjowany. Ciarki mi przechodzą na samo wspomnienie. Po pierwszej kontuzji modliłem się, żeby nie było kolejnych, bo bywało, że po treningach z trenerem, który pracował tylko z kontuzjowanymi piłkarzami, nie mogłem przechylić butelki do ust, tak miałem nabite mięśnie.  A jeśli chodzi o wspólne treningi na siłowni, było ich może 4-5. O to trzeba dbać samemu, nikt cię nie pilnuje, nikt cię  goni i nie mówi: idź popracuj. Jeżeli się zaniedbasz, to jest 2-3 kolejnych chętnych na twoje miejsce.

Lechia, którą opuszczałeś rok temu, a ta obecna, to dwie różne drużyny?
Lechia bardzo się zmieniła przez ten rok, przybyło mnóstwo jakości. Pod względem atrakcyjności gry, posiadania piłki, narzucanie swojego stylu gry, to jesteśmy numer 1 w Polsce. Myślałem, że będę potrzebował więcej czasu, ale okazało się, że znam trzy czwarte drużyny, oni też mnie znają, więc myślę, że szybko się dogadamy. Szatnia jest spokojna, nie ma gorących głów, jest też stabilizacja i dobra atmosfera. Bo wiadomo, że gdy są wyniki, to jest i atmosfera.

Dusan Kuciak powiedział po podpisaniu kontraktu z Lechią, że chciałby odebrać tytuł Legii, za co oczywiście dostało mu się od kibiców warszawskich.
Ale nie da się ukryć, że Lechia walczy o tytuł mistrzowski. Zajmujemy drugie miejsce, mamy tyle samo punktów co Jagiellonia, więc nie ma się co oszukiwać, że mistrzostwo nie jest naszym celem. Wiemy, że Legia będzie groźna jak zawsze, Jaga i Lech też.

Sprawdzałeś kalendarz rozgrywek ekstraklasy?
Znam tylko rywali w czterech pierwszych kolejkach: Jagiellonia, Nieciecza, Cracovia i Lech.

Nie podkreślałeś w kalendarzu daty spotkania z Legią?
Nie, spokojnie. Nie będę mówił, że to będzie mecz, jak każdy inny, ale krok po kroku.

Rozmawiał Piotr Wierzbicki

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lechia Gdańsk

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli