Ale się zakotłowało w Poznaniu! Lechia traci nerwy, punkty i piłkarzy

Autor wpisu: 5 marca 2017 20:43

Sporo dobrej piłki, ale znacznie więcej złych emocji w hicie 24. kolejki ekstraklasy. Lech wygrywa 1:0 i zmniejsza stratę w tabeli. Lechia traci punkty i trzech zawodników, którzy wylecieli za czerwone kartki. Drugą połowę z trybun oglądał trener Nenad Bjelica, odesłany tam przez Szymona Marciniaka.

Sędzia Szymon Marciniak pozwolił, by momentami spotkanie osiągało temperaturę wrzenia. Nasz eksportowy arbiter prowadził ten mecz po angielsku – puścił wiele sytuacji, które mógł przerwać i nawet pokazać kartkę. Zazwyczaj piłkarzom Lecha. Było łapanie za koszulki, co uchodziło płazem, głównie lechitom, były też takie zagrania…

To gospodarze od początku interweniowali na granicy faulu i sprawdzali, jak daleko granica cierpliwości arbitra jest przesunięta. Goście, którzy chcieli grać otwarty futbol, ale napotkali drut kolczasty, coraz bardziej się frustrowali. Oglądało się ten z mecz z rosnącym poczuciem, że zaraz ktoś nie wytrzyma. I tak się stało.

Efekt by taki, że w przerwie spotkania doszło do małej zadymy. Schodzący do szatni Peszko chciał trochę pouczyć Tomasza Kędziorę. Obaj zawodnicy toczyli mnóstwo pojedynków. Młody obrońca nie pozwalał się rozwinąć reprezentantowi Polski, kilka razy go sfaulował. Marciniak nie gwizdał. Poddenerwowany „Peszkin” schodząc z boiska wytargał młodszego o 10 lat kolegę za ucho. Zobaczył to Bjelica i zagotowała mu się krew – ruszył z pretensjami do piłkarza Lechii. Zaczęły się przepychanki. Kędziora z Peszką, a także najbardziej nerwowi Vanja Milinković-Savić i Lasse Nielsen, którzy najszybciej skoczyli w młyn z ławki, dostali po żółtej kartce, Bjelica został odesłany na trybuny.

Kwadrans przed końcem spotkania doszło do kolejnych eksplozji, po których Lechia straciła dwóch zawodników. Najpierw wyleciał Grzegorz Kuświk, który był faulowany przez Bednarka. Sędzia faul odgwizdał, ale napastnikowi było za mało i jeszcze leżąc na murawie niby przypadkiem, ale jednak z premedytacją kopnął obrońcę Lecha w brzuch.

Potem znowu na Kędziorze chciał się wyżyć Peszko i w walce o piłkę uderzył go trochę ramieniem, trochę łokciem. Sędzia uznał, że było to niesportowe zachowanie i wyrzucił zawodnika z boiska. Biorąc pod uwagę inne sytuacje, które wcześniej puszczał, to upomnienie trochę na wyrost. Trzeba jednak przyznać, że reprezentant Polski nie mógł znaleźć sposobu na równie szybkiego, dynamicznego i zadziornego rywala i puściły mu nerwy. Z ławki wyleciał też Vanja, który po tym wydarzeniu naubliżał sędziemu technicznemu.

A sportowo? Pierwsza połowa – średnia. Obie drużyny zaczęły spotkanie z myślą, by przede wszystkim nie popełnić błędu z tyłu. Przy czym trzeba powiedzieć, że chętniej atakowała Lechia. Jeśli cofała się na własną połowę, to z piłką, żeby wyciągnąć na nią gospodarzy.
Obecność w wyjściowej jedenastce Kolejorza Abdula Aziza Tetteha i Łukasza Trałki mówiła wiele – musimy wzmocnić tyły. To niepodobne do ekipy Nenada Bjelicy w tym roku, ale gospodarze nastawili się na grę z kontry, nie podjęli otwartej walki.

Pewnie by się otworzyli, gdyby stracili gola. Lechia prowadziła grę, szukała jakiejś szczeliny w obronie, ale nie mogła jej znaleźć. Najbliżej było po akcji Gino van Kessela (po raz pierwszy wyszedł w pierwszej jedenastce) i Rafała Wolskiego, ale obrońcy Lecha przecięli akcję. O dziwo, mimo wszystko więcej roboty miał Dušan Kuciak. Słowacki bramkarz dwa razy ratował swój zespół: najpierw pod strzale Szymona Pawłowskiego, potem Marcina Robaka. Czy był spalony przy dobitce Radosława Majewskiego, gdy ten wbił piłkę do siatki? Prawdopodobnie, ale minimalny, na centymetry.
Druga połowa była żywsza nie tylko ze względu na zajścia, ale tempo gry. A zwycięski gol padł po akcji godnej stawki i klasy obu drużyn: sprytny lob Macieja Makuszewskiego, dokładne podanie Trałki, fantastyczne odegranie Robaka i Majewski, chociaż się poślizgnął przy uderzeniu, nie mógł tego zepsuć. Szkoda, że to była jedyna tak efektowna nie tylko bramka, ale i okazja.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań | Lechia Gdańsk

  • ursynów

    Mecz taki sobie, Lech mnie rozczarował,Lechia jako lider jeszcze gorsza.Wszystkie trzy drużyny na L w tej kolejce nie zachwyciły. Ale liczą się punkty, a te zdobyła również Jagiellonia.Tabela się spłaszczyła.Przed zakończeniem rundy zasadniczej najgorszy terminarz ma Legia, ale w polskiej piłce nożnej, wszystko jest możliwe. Myślę ,że o majstra grać będą 3 drużyny na L.Nie wierzę w drużynę z Podlasia i jej trenera.A wracając do dzisiejszego meczu,to sędzia jakoś taki troszkę nieobiektywny był,szkoda bo to ponoć najlepszy polski arbiter jest.Jaka liga,taki arbiter.

  • kot

    juz podczas pobytu w canal + pan peszko wydał się absolutnym idiotą, teraz to tylko potwierdzenie

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli