A w Lechu… jak co pół roku szykują rewolucję. Bjelica przyznaje: – Popełniliśmy błąd

Autor wpisu: 16 grudnia 2017 12:38

Ostatni mecz (z Bruk-Betem w niedzielę) trzeba jeszcze jakoś rozegrać na „oparach paliwa”, jak mówi Nenad Bjelica. A potem? Cóż… rewolucja! W sumie nic dziwnego – na Bułgarskiej ostatnio tak się poukładało, że rewolucja co pół roku.

Ostatnią Lech przeżył latem i to naprawdę sporą. Odejście całej grupy czołowych wychowanków za grube pieniądze, ale i pozyskanie na ich miejsce nowych graczy – w większości z zagranicy, to była potężna zmiana. Jak się zresztą okazało – ilościowa, a nie jakościowa, bo na ilość wszystko się zgadzało, na jakość już niekoniecznie. Skutkiem tego i tak przez większą część rundy podstawę pierwszego składu stanowili ci, którzy w Lechu byli już wcześniej. Nowi w większości wylądowali na lekarskiej kozetce lub ławce rezerwowych.

Teraz Bjelica – który jak wiemy, lubi mocny przekaz – zapowiada nową część rewolucji. Taki sequel, można powiedzieć, bo porównania filmowe jak najbardziej na czasie.
– Wiem, co ja chcę zrobić, ale co zrobi klub to inna rzecz. Rozmawiamy o tym z prezesem Rutkowskim. Zawodnicy mają tutaj kontrakty, ale gdy my podpiszemy umowy z nowymi, niektórym będzie ciężko tu zostać i czekać na szansę. Choć oczywiście każdy może się próbować dostosować do nowej sytuacji – tłumaczył z charakterystycznym zacięciem Chorwat przed ostatnim meczem roku.
Po czym wyjaśnił bardzo dobitnie: – Musimy sprawić, by to byli piłkarze na poziomie Lecha. Na takim poziomie, który chcą kibice i my wszyscy.
Cóż… Latem też mieli być „na poziomie Lecha”, lecz dziś… – Teraz tak nie było. Musimy przyznać: popełniliśmy błąd, trzeba to zaakceptować, krytykę także. I coś zmienić – teraz tak to widzi Bjelica.

Faktem jest, że Lech na razie idzie pod prąd trenerskim trendom. Trzyma się linii Bjelicy, choć ta mocno się pokręciła.
Letnie transfery robione wyraźnie pod Bjelicę, robione na dodatek w większości tak, by piłkarze byli w miarę szybko do dyspozycji trenera w czasie przygotowań, przyniosły rozczarowanie, bo Lech odpadł szybko z eliminacji Ligi Europy, odpadł z Pucharu Polski i zaczął mocno zawodzić w lidze. – Kadrę Lech to może i ma szeroką, ale jak przychodzi do wypłaty – zwrócił u nas uwagę na problemy Kolejorza Marek Rzepka (cała rozmowa TUTAJ).
Vernon de Marco czy Nikola Vujadinović nie zaistnieli w zespole prawie w ogóle. Nicklas Barkroth, Deniss Rakels czy Mihai Radut grywali od czasu do czasu, głównie jako rezerwowi, Chrystian Gytkjaer grywał głównie z… konieczności. Choć kilka goli strzelił, jakoś głosów zachwytu nad Duńczykiem słychać nie było, bo i nie było się czym zachwycać. No, ale jego rodak Nicki Bille Nielsen od samego początku w Poznaniu robi raczej za symbol napastnika nieskutecznego, a kogoś w ataku trzeba wystawiać.
W gronie tych właśnie nazwisk trzeba szukać postaci, którym „ciężko będzie zostać i czekać na szansę”.

Można powiedzieć, że kadencja Bjelicy w Lechu to permanentna rewolucja – nie tylko w transferach, ale i w koncepcjach składania podstawowej jedenastki. Wiosną Chorwat rzucił mocne medialnie hasło, że ma drużynę wystarczająco mocną na grę w Lidze Mistrzów – mocniejszą od Austrii Wiedeń, z którą w tych rozgrywkach występował.
No, ale potem okazało się, że tej drużyny jednak nie ma. Częściowo została wyprzedana, częściowo skonfliktowana (vide Marcin Robak, Szymon Pawłowski).
Lech rozczarował w pucharach, im bliżej końca roku, tym bardziej rozczarowuje w lidze. Bjelica mówi o tym, że zespół gra na „oparach paliwa”, co dziwne, bo drużyna szykowana na grę w trzech rozgrywkach gra tylko w jednych. Na dodatek kilku piłkarzy leczyło kontuzje, więc – gdy są już zdrowi – raczej za przemęczonych trudno ich uznać.

Ze słów Bjelicy wynika, że zimą na peronie „Poznań” ruch znów będzie ogromny. Wagony będą piłkarzy wywoziły, wagony przywoziły. Tym razem jednak będzie to ruch ostateczny.
Albo Bjelica wagoniki połączy w sprawny organizm, albo sam zostanie od nich odpięty. I akurat on nie będzie się mógł poskarżyć, że w Lechu nie dostał ani czasu, ani możliwości.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Lech Poznań

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli