A co jeśli wrota Ligi Mistrzów się przed Legią nie otworzą?

Autor wpisu: 7 sierpnia 2016 20:16

Na Legię teraz już w każdym meczu będzie się patrzeć pod kątem tego, czy w jej grze widać przesłanki, że w dwumeczu „łyknie” Irlandczyków z Dundalk i awansuje do wyśnionej Ligi Mistrzów. Po meczu z Piastem dobre wiadomości są dwie. Nemanja Nikolić nadal ma mnóstwo sytuacji bramkowych, a Steeven Langil jest takim skrzydłowym, jakiego Legia potrzebowała. Ale kiepskich informacji dla kibiców z Łazienkowskiej też jest kilka.

Choćby taka, że jak się trzeci raz z rzędu remisuje u siebie 0:0 to za dobrze nie jest, prawda? Trener Irlandczyków z Dundalk Stephen Kenny był na trybunach w niedzielę. Obejrzał pokaz murarski ze strony gości i bezradność Legii wobec takiej gry rywali. Chyba go to ucieszyło, bo przecież Dundalk to też nie są wirtuozi futbolu. Grać będą prosto, pewnie momentami nawet prymitywnie. Ale skoro to na Legię może być skuteczne – co pokazał Piast – to czemu nie?
Bo ta, stojąca u wrót Champions League, Legia umordowała się z Piastem okropnie. Rywal niby grał czterema obrońcami, ale długo wyglądało jakby grał w obronie całą drużyną. Po przerwie goście coś tam chcieli pokazać, ale zdaje się, że sił nie starczyło. Umiejętności zresztą też. Bo obecnie zespół z Gliwic to nawet nie jest wspomnienie po drużynie, która w tamtym sezonie była rewelacją sezonu i do ostatniej kolejki walczyła o mistrzostwo Polski. Teraz to najwyżej popłuczyny po tamtym Piaście.

Wtedy tę silną drużynę zbudował Radoslav Latal, a całą ligę – łącznie z mistrzowską Legią – straszyli przede wszystkim Kamil Vacek i Martin Nešpor. Bez tej trójki Piast jest w ofensywie przeubogi. Co pokazał szczególnie w pierwszej połowie. Trener Latal się zmył, gdy zobaczył, że działacze robią go w konia, bo nawet nie udają, że chcą załatać dziurę po obu najlepszych piłkarzach. Jakby dobre wyniki Piasta uwierały ludzi w klubie, a nie cieszyły. Kamil Vacek długo był bez klubu, błąkał się i błąkał, aż poszedł szukać szczęścia w Izraelu. Nešpor wrócił do Sparty Praga.
– To se ne vrati – można powiedzieć o czeskim Piaście, który miał piłkarską jakość i umiał grać do przodu. Dziś cała filozofia futbolu zespołu z Gliwic, to czyhanie na kontry. Jedyny wysunięty piłkarz gości Bartosz Szeliga przyznał w przerwie, że plan Piasta na ten mecz był prosty: długa piłka na Szeligę właśnie, a potem… A potem się zobaczy. No ambitnie, nie ma co…

Ale ciężkim grzechem Legii jest to, że sobie z zaryglowanym i sprytnie kontrującym rywalem nie radzi. Jest nieskuteczna. Sam Nemanja Nikolić mógł w niedzielne popołudnie podreperować swoje – strasznie biedne w tym sezonie – konto bramkowe w Lotto Ekstraklasie. Ale Nikolić to i tak geniusz ofensywy. Po pierwsze on do sytuacji bramkowych nadzwyczajnie łatwo dochodzi, a poza tym pracuje dla innych. Wystarczyło jedno dotknięcie piłki, żeby wyprowadzić na czystą pozycję Michaiła Aleksandrowa. Bułgar jednak wyraźnie odczuwa, że po ostatnich transferach czeka go co najwyżej grzanie ławki rezerwowych i gra nerwowo. Niby jest aktywny, ale gdy na boisku pojawił się Steeven Langil, to nareszcie było widać skrzydłowego, którego nie wstyd pokazać nawet w Lidze Mistrzów. Bułgar może się już pakować, a jego agent powinien szukać mu innego klubu. W Warszawie w piłkę to sobie nie pogra. No chyba, że chce tylko Legię co miesiąc kasować. Po Michale Masłowskim, który pierwszy raz zagrał na Łazienkowskiej w barwach Piasta Gliwice, nikt w Legii nie płacze. No może poza skarbnikiem, bo przecież gdy przychodził do Warszawy kosztował 800 tys. euro. Teraz do Gliwic jest wypożyczony z prawem pierwokupu, ale czy ktoś go kupi? Musi sam sobie trochę pomóc. W Warszawie raczej będzie już niepotrzebny.

Legia z rywalami grającymi tak, jak Piast musi być cierpliwa w rozgrywaniu piłki, ale też czasem trzeba akcję przyśpieszyć zagrać – jak mówi Tomasz Hajto – z kija. Tego zespół Besnika Hasiego na razie nie potrafi. Akcje są szarpane, nerwowe, nieprzygotowane. Brakuje skuteczności, ale i pewności siebie.
Czy Legia dała w niedzielę jakiś argument żeby na nią postawić w rywalizacji z Dundalk? Na pewno to, że ma takiego pędziwiatra jak Langil a także Prijovica z Nikoliciem, którzy nie zdobywają jeszcze bramek, ale do sytuacji dochodzą. Gole przyjdą, znamy przecież Nikolicia. Ale też kilku legionistów jest wyraźnie pod formą. Taki Hloušek na przykład. Ale także Jodłowiec czy Hämäläinen. Są tej drużynie potrzebni, ale w formie. Na razie wszystkich – z trenerem łącznie – rozgrzesza to, że stoją u wrót Ligi Mistrzów. Strach pomyśleć co by się stało, jeśli te wrota się nie otworzą. Trzeba by wtedy powiedzieć szczerze: ta Legia gra w tym sezonie beznadziejnie.

sklep vitasport.pl
forBET
  • ursynów

    Panie redaktorze- postawił Pan pytanie,czy Legia w dzisiejszym meczu przedstawiła jakieś wartości , by mieć nadzieję na pokonanie Irlandczyków i otworzyć sobie wrota do piłkarskiego raju. Nikolic i struś pędziwiatr to Pana zdaniem są na dzisiejszy dzień największe atuty mistrza Polski.
    Ale to słabe pocieszenie,kiedy gra Legii jest beznadziejna i nie widać perspektyw by była lepsza.Brak Guliego i d…a blada, nie ma kto pokierować grą, Moulin- to przypomina raczej Moulin Rouge, niż kreatora gry. Jodłowie Hamalainen- tragedia(Fin dochodzi po wyczerpującym Euro?- super zakup!).Kucharczyk,to jeździec bez głowy,reszta poza Pazdanem i Malarzem nie wiele lepsza.Skąd więc u Pana ta krzta optymizmu?Ponoć nadzieja umiera ostatnia,ale ja nie spodziewam się cudownego zmartwychwstania, nie dlatego,że jestem niewierzący, ale widzę,że Legia jest bez formy,bez koncepcji na grę i bez graczy,którzy mogą tę Legię wprowadzić na salony. Obym się mylił.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli