Michał KUCHARCZYK: Był pot i łzy. Ale daje to efekty

Autor wpisu: 1 kwietnia 2017 23:52

Trenerzy dokręcili śrubę. Pot i łzy – żartował Michał Kucharczyk po meczu z Pogonią (o meczu TUTAJ) odpytywany przez Michała Wodzińskiego na antenie Canal Plus.

O co chodziło? O trzydniowe zgrupowanie w Sosnowcu, które zaowocowało wygranym sparingiem z Zagłębiem. – Na tym trzydniowym zgrupowaniu trenerzy dołożyli nam obciążeń do treningu. Pot i łzy, ale przynosi to efekty – tłumaczył wesoło Kucharczyk.

Michał Kucharczyk to ewidentnie największy wygrany ostatniego czasu Legii Warszawa. Jacek Magiera upierał się, by próbować go na pozycji napastnika. Nie wychodziło, nie wychodziło, a w końcu zaczęło wychodzić, choć oczywiście Kucharczyk nie gra przez cały mecz jak typowa „9”. Raczej „kręci się” to tu, to tam, głównie na linii spalonego. I wymieniając się nieustannie z Miroslavem Radoviciem i Vadisem Odjidją-Ofoe. – Michał zagrał właściwie na trzech pozycjach – przyznawał Jacek Magiera po zwycięskim meczu z Lechią. Teraz było podobnie.
Z Pogonią w pierwszej połowie Kucharczyk trafił do siatki raz, potem drugi. I po chwili radości łapał się za głowę. Bo sędziowie (mecz Legia – Pogoń prowadziła sędziowska obsada ze Szwajcarii) odgwizdywali pozycje spalone.

Nie omieszkał o to zaczepić Kucharczyka i Michał Wodziński:

Chyba nie masz wątpliwości skąd wzięło się powiedzenie szwajcarska precyzja – spytał.
A o co chodzi? – moment marszczenia czoła i uśmiech pod nosem.
Bo szwajcarscy sędziowie dokładnie wyczuwali twoje intencje, jak balansowałeś na granicy spalonego – wyjaśnił dziennikarz Canal Plus.
Myślałem że nie było tych dwóch spalonych – przyznał Kucharczyk. Dodając: – W przerwie dostałem informację, że były minimalne spalone. Dobrze że do trzech razy sztuka i udało mi się strzelić tę bramkę.

Kucharczyk dopiero drugi raz w tym roku zagrał w pierwszym składzie Legii (wcześniej z Ajaksem w rewanżu), ale – jak się wydaje – zapracował na to głównie dwoma golami w Gdańsku, gdzie wszedł na boisko w drugiej połowie i rozmontował Lechię (zresztą bramkę strzelił też w sparingu z Zagłębiem). Ale teraz nie chce spekulować, czy dostanie kolejną szansę w Poznaniu, gdzie za tydzień Legia zmierzy się z Lechem. – Wykonuję swoją katorżniczą robotę i to daje efekty. Zostawiłbym to trenerowi, czy znowu zagram. To on ustala skład. Spokojnie, do meczu z Lechem jest jeszcze tydzień.

Wygrywając z Pogonią Legia awansowała na pozycję lidera, pierwszy raz odkąd została mistrzem Polski. – To ciężka praca, by dojść na pozycję lidera. Wiadomo, jaki mieliśmy początek sezonu i sztuką jest odbić się od dna, by wylądować na pierwszej pozycji – podsumował bohater, bez dwóch zdań, ostatnich dwóch meczów Legii.

Inne artykuły o: Ekstraklasa | Legia Warszawa

  • gryf01

    Nie zagra z Lechem jeśli złamie nogę. W przeciwnym razie zagra. Będzie jeszcze bardziej przydatny, bo jeśli Lech nie postawi autobusu to Kuchy będzie mógł wykorzystać swoją szybkość. Ciekawy mecz się zapowiada.

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli