Twitter. W dziennikarstwie nie ma już kultury gry

Autor wpisu: 3 stycznia 2016 09:25

Nic tak ich nie kręci jak wrzucenie granatu (kamyczek to już za mały kaliber dla tego towarzystwa) do własnego ogródka. Lojalność środowiskowa? Melodia przeszłości...

Piłkarskie podsumowanie roku w Polsce można zacząć i skończyć na Robercie Lewandowskim. Jak się dołoży do tego Adama Nawałkę, to trzeba już stawiać kropkę. A więc ja z innej strony. O tym, jak na naszych oczach zmieniają się  sportowe media.

To, że prasa, ale i telewizja, ustępują pola Internetowi, to fakt. I choć to proces jeszcze młody, był do przewidzenia. Ameryki tu nikt nie odkryje. Stare, tradycyjne media tracą czytelników czy widzów – bo wszystko (lub prawie wszystko) jest wrzucane do netu i można przeczytać/obejrzeć na smartfonie, tablecie, kompie. Konia z rzędem temu, kto w drodze do pracy spotka 10 osób czytających gazetę w autobusie (tramwaju czy metrze – niepotrzebne skreślić). Kiedyś normalka, dziś „papierowy czytelnik” to ewenement. Zresztą w ścisku i tłoku zawsze wygodniej wyciągnąć telefon i poczytać, co słychać w wielkim świecie. Rozkładanie gazety to często cyrkowa ekwilibrystyka.
Co dzisiaj króluje w mediach? Dla mnie bezdyskusyjnie Twitter. W marcu będzie obchodził okrągłe 10. urodziny. W Polsce najpopularniejsi tweetujący aż tak długo aktywni nie są, ale niektórzy powoli przechodzą z okresu przedszkolnego do szkoły. Ja jestem z tych obserwujących – od blisko trzech lat praktycznie codziennie.
tweetŻeby wiedzieć, co się dzieje w piłce, a przede wszystkim co słychać w tak zwanym środowisku, wystarczy śledzić niewiele ponad 20 kluczowych osób (reszta podłącza się w newralgicznych momentach). Tych, co przy władzy i tych z opozycji, dwóch prezesów, jeden dyrektor, rzecznik, kilkunastu dziennikarzy (z dwóch stron barykady) – i jesteście wyposażeni w pełną wiedzę. Krótki kurs kto z kim i dlaczego, przyjaźnie, sztamy, układy, kosy i możecie spokojnie poprzestać na Twitterze – 140 znaków i macie wszystko. Newsy jako pierwsze – podawane są na TT, odesłania do najciekawszych artykułów i materiałów – też na TT, relacje z meczów – na TT. Pamiętam głosy oburzenia, kpiny i podśmiewanie z Marka Siwca, gdy w 2012 roku relacjonował na żywo ślub córki byłego prezydenta, Aleksandry Kwaśniewskiej (z muzykiem Kubą Badachem). Uroczystość zamknięta, pilnie strzeżona przez BOR-owików, ale szczegóły live w necie. 3,5 roku temu była z tego mała afera, dziś takie rzeczy na nikim nie robią wrażenia. Standard.
Teraz już nic nie szokuje. Hejt? Kłótnie? Publiczne szczucie? Wylewanie pomyj? Twitter świetnie się do tego nadaje. Większość głośnych spraw z ostatniego roku zaczynała i kończyła się właśnie na Twitterze. W nieustającym starciu – czasem subtelnym, ale częściej całkiem otwartym pozostawali ze sobą Cezary Kucharski ze Zbigniewem Bońkiem (były nawet porządne razy między oczy, a także ciosy poniżej pasa). Ciąg dalszy konfliktu bez wątpienia w nowym roku… Ciekawie działo się w środowisku dziennikarskim. W zasadzie wszystko, co godne uwagi, w tym temacie działo się na Twitterze. Kto od kogo ściąga/kradnie teksty i nie podaje źródeł, kto komu się podlizuje, gdzie przebiegają granice podziałów między dziennikarzami. Kto z kim i gdzie baluje (wrzucanie fotek i filmików z imprez, ślubów, chrzcin itp.), kto komu daje robotę i za co. Było wszystko. Krew, pot i łzy. Mała iskra potrafiła rozpalić serwis społecznościowy do czerwoności. Lawina szła. A że dziennikarze sportowi lubią rywalizację, jestem pewna, że na takie chwile czekają jak sępy na padlinę. Nic tak ich nie kręci, jak wrzucenie granatu (kamyczek to już za mały kaliber dla tego towarzystwa) do własnego ogródka. A może to już nawet nie jest ogródek tylko… kibel?
Lojalność środowiskowa? Kiedyś może była. Dziś w nią nie wierzę. Dziś wystarczy, że wpiszesz sobie w profil – na TT hasło: „tu tylko prywatne opinie” i możesz rzucać mięsem do woli. Obrażać, szkalować i pluć na prawo i lewo. Prywatnie, ale jednak publicznie. Bez odpowiedzialności za słowo.
Jest w piłce coś takiego jak kultura gry. W dziennikarstwie już jej nie ma. To coraz częściej walka bez zasad. Dokąd to wszystko zmierza? Nie wiem. Nie wiem, czy w ogóle chcę wiedzieć.
Ale wiem, że to się dobrze sprzedaje, więc „paliwa nienawiści” raczej nie zabraknie.

Inne artykuły o: Blogi | Polecane

  • Jakub Wilkowski

    W punkt. Trafny punkt widzenia o polskim sportowym TT, niestety gorzko, ale prawdziwie.

  • ursynów

    No to Pani Aniu wsadziła Pani kij w mrowisko. Ale święta racja, jestem czytelnikiem gazet i mediów elektronicznych i widzę postępującą degrengoladę słowa.Im więcej przywalisz, tym jesteś macho, im więcej ” pudelka” tym ma być ciekawiej.Ale to nie tylko wina dziennikarzy.To również obiekt ich zainteresowań- sportowiec, wali takie kawałki i banialuki,że słuchać i czytać
    „chadko”. No cóż wszystko się da sprzedać, tylko po co?Mam już swoje lata, kocham sport, wychowałem się na Tuszyńskim , Tomaszewskim i Ciszewskim. To były zamierzchłe czasy, ale i sport był inny, nie taki brutalny.A teraz po trupie, byle moje było na wierzchu,byle coś pikantnego,okraszonego wulgarnością, nie rzadko podłością i pomówieniem.Takie media jakie czasy.
    pozdrawiam wasz stary czytelnik

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli