Przyszła pora na doktora, czyli remis, który mnie ucieszył

Autor wpisu: 17 czerwca 2016 10:28

Trudno, nie zobaczyłem, jak Neuer wyciąga piłkę z siatki. Ale ja jestem cierpliwy, mogę na to poczekać...

Czy ja się tak muszę denerwować! Wszystko zaczęło się źle. W 10. minucie na białe spodnie wywaliłem butelkę ketchupu. No żesz w mordę, wyglądałem jak rzeźnik niewiniątek. W Katowicach mecz oglądałem. Atmosfera pierwsza klasa, na ulicy Dworcowej wszyscy darli się jak opętani.

Obok mnie siedziały trzy panie, które wspólnie ten mecz w knajpie oglądały. Panowie, jakie wy macie u płci przeciwnej wsparcie, to nawet nie macie pojęcia. Panie nastolatkami już nie były, ale jak Milik złożył się do strzału na bramkę, to piszczały tak, że aż mi żal było, że nie trafił. Bo jak sobie wyobrażę, a wyobraźnię rozległą posiadam, co mogłoby mieć miejsce i jakie to formy radości mógłbym zobaczyć ze strony kibicek w strojach biało-czerwonych, to mnie szkoda strasznie, że nie widziałem, Mogliby się nasi piłkarze nade mną zlitować, strzelić te dwie bramki i ja mógłbym ze spokojem sączyć zimne piwo. A i panie przestałyby tak kurczowo ściskać kufle. Drodzy reprezentanci, weźcie łaskawie pod uwagę damską część populacji, proszę. Ja to już niemłody jestem, ale wygrana daje frajdę dubeltową, bo ja się cieszę, one się cieszą, a cieszą się tak uroczo, że ja się cieszę, że one się cieszą. I jak panie podskakują z radości, to strasznie mi się to podoba.
Obiecałem sobie, że na Milika wyrzekał nie będę, choć gdyby trafił w bramkę z wolnego, jak mu Lewandowski wyłożył, to wybaczyłbym mu wszystkie potknięcia i chwalił jego imię po odpustach. Przyznam, że z nerwami, ale też z przyjemnością ten mecz oglądałem. Chłopaki działali sprawnie i z głową. Obrona składała się tak jak powinna i częściej myślałem, że Pazdan i Glik są właśnie tam, gdzie powinni być, niż kląłem, że nie ma ich tam, gdzie być powinni. I miałem dużą frajdę, obserwując, jak Niemcy męczą się jak mysz przy porodzie, próbując wjechać na pole karne i jak bardzo im to nie wychodzi. I dobrze im tak! Podobała mi się gra Kuby Błaszczykowskiego.
Podobała mi się gra Krychowiaka. Waleczność i szybkość. A bohaterem tego meczu był Grosik. Zagranie, którego nie wykończył Milik, wykańczając przy okazji adwersarzy, było tip-top. I w tempo, i precyzyjne. I miło było patrzeć, jak przeciwnicy zwijają się i kombinują. I jak niemiecka machina niby działa, ale nieskutecznie. Wiem, nieładnie cieszyć się z tego, że komuś nie wychodzi, ale mam to gdzieś. Podobało mi się, że nasi skutecznie potrafili rozprzęgnąć niemiecki atak.
I jak mawiają: last, but not least, Robert Lewandowski, który był moim zdaniem cichym bohaterem tego meczu. Choć bramki nie strzelił, na co wszyscy liczyliśmy, to był wszędzie, gdzie był potrzebny. Koszulkę z numerem 9 widać było w obronie naszego pola karnego, jak i w okolicach bramki Neuera. Nie jest prosto składać się do strzału, mając dwóch obrońców na plecach, a tak właśnie było z Robertem. Pomysł z egzekucją wolnego do spółki z Milikiem był doskonały. Szkoda, że nie skończyło się trafieniem. Trudno, następnym razem wyjdzie. Najbardziej zaś cieszyło mnie, że widzę na boisku zgraną ekipę. Widzę zaangażowanie i walkę, I za to, panowie, kłaniam się po polsku, czapką do ziemi. Trudno, nie zobaczyłem, jak Neuer wyciąga piłkę z siatki. Ale ja jestem cierpliwy, mogę na to poczekać…

Inne artykuły o: Blogi

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli