Piast Gliwice, czyli uroki piłkarskiego kosmosu

Autor wpisu: 23 grudnia 2015 23:05

Czy się boję, że gliwiczanie zdobędą mistrzostwo, czy uważam, że ich pozycja to wstyd dla ligi? Gdyby tak było, Anglicy mieliby zmarnowane święta, bo liderem Premier League jest Leicester.

Piast Gliwice przezimuje dwa miesiące jako lider ekstraklasy. Wrzawa jest taka, jakby Eurowizję znów wygrała baba z brodą. Mniej analizowane są przyczyny sukcesu gliwickiej drużyny, więcej zaś jest biadolenia, że tak być nie powinno. Anglicy, i nie tylko oni, powinni sobie już dawno strzelić w łeb, a Real i jego kibice popełnić zbiorowe samobójstwo.

Piast nie wygrał jeszcze rozgrywek, tylko jest ich liderem mając całkiem niedużą przewagę nad Legią. Wszak punkty zostaną po rundzie zasadniczej podzielone, a wygranie półmetka, czy teraz – półrocza nie oznacza automatycznie końcowego sukcesu. Mój wywód nie oznacza broń Boże szykowania się do mającego nastąpić wiosną upadku Piasta. Nic z tych rzeczy. Nie uważam, by pozycję lidera zespół z Gliwic obronił, ale moim zdaniem w dobrym stylu może sięgnąć pod medal. Czułbym z tego powodu osobistą satysfakcję, bo znajomemu z Gliwic, który mieszka i pracuje tak blisko stadionu, że na mecze chodzi piechotą, zapowiadałem, że doczeka się ciekawego zespołu i miłej niespodzianki. Bo w Gliwicach pracują z głową i bez zadęcia. On wątpił i mówił o tragedii, a ja prosiłem, by wytrzymał dwa, trzy lata.
Gliwiczanie jako pierwsi na Śląsku zbudowali nowoczesny stadion i jako jedyni nie mają kłopotów finansowych, a to już jest w sam raz tyle, by z góry patrzeć na dwudziestoośmiokrotnych mistrzów Polski z Chorzowa i Zabrza. Gliwice to bogate miasto z potencjałem i tak, jak bez wielkiej wrzawy zbudowano tam enklawę, jeśli nie luksusu to przynajmniej dostatku, tak i w ten sam sposób buduje się piłkarski klub.
Czy się boję, że zdobędą mistrzostwo, czy uważam, że ich pozycja to wstyd dla ligi? Gdyby tak było, Anglicy mieliby zmarnowane święta, bo liderem Premier League jest Leicester. Jakieś Lisy zwykłe, żadne Srebrne, Tomasze czy Witalisy. Nikt jednak nie bije na alarm i nie rozdziera szat.
W roku 2012 V Republika Francuska nie zakończyła żywota i nie było rewolucji, bo mistrzem kraju zostało Montpellier. Klub „króla śmieciarzy” (właściciel Montpellier zbił majątek prowadząc firmę zajmującą się wywozem śmieci, mającą między innymi kontrakt na obsługę obszaru wersalskiego – przyp. Red.). Klub z miasta, którego połowa obywateli kibicuje Olympique Marsylia, a połowa Barcelonie, zagrał wszystkim na nosie i zdobył tytuł, parę razy nawet zapełniając stadion.
I jak tu być kibicem Realu Madryt, który mimo całej swej wielkości i królewskości nie wygrywa rok w rok wszystkich trofeów i, co więcej, ma takie sezony, gdy w klubowym muzeum nie przybywa ani o sztukę waz, pater i pucharów?
Piłkarski kosmos pełen jest klubów, które wygrywają etatowo, choć nie co roku, i takich, które zdobywają coś od czasu do czasu. Taki jest jego urok.

Inne artykuły o: Blogi | Polecane

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli