Od Szarapowej do piłkarza Termaliki. Łączy ich tajemnicze meldonium

Autor wpisu: 28 kwietnia 2016 10:14

Szczytnych ideałów o szlachetnej sportowej rywalizacji nikt nie bierze sobie do serca. Może dlatego, że ideały nie wpływają na jego wydolność.

Pojawiły się doniesienia o śladach dopingu meldonium u piłkarza Termaliki Artjema Putiwcewa. Cóż to za magiczna substancja? Która stała się słynną nie tyle za sprawą piłkarza Termaliki, ile za sprawą Marii Szrapowej i rosyjskich sportowców.

Daleko za nami czasy, gdy sportowcy faszerowali się sterydami zwanymi powszechnie anabolikami. Powodowały one szybki przyrost masy mięśniowej i przyspieszały uzyskanie efektów treningu siłowego. Tego rodzaju doping był szczególnie atrakcyjny w sportach siłowych. Dość szybko jednak zakazano użycia tych środków. Do tego, właściwie poza kulturystyką, wzrost mięśni bez wzrostu wydolności był mało efektywny jako droga do uzyskania lepszego wyniku w rywalizacji sportowej. Po anabolikach nastąpiła epoka EPO, czyli erytropoetyny. Hormon ten wzmagał krwiotworzenie, co zapewniało większą wydolność organizmu. Nie wspomagano już organizmu na etapie treningu. To, co robiło EPO, było lepszym wykorzystaniem posiadanych już mięśni w czasie wysiłku, czyli podczas zwodów.
Poza erytropoetyną stosowano również autotransfuzję, czyli podanie zawodnikowi jego własnej krwi, którą pobrano od niego wcześniej. Większa ilość czerwonych krwinek to większa efektywność przenoszenia tlenu do tkanek. Własna krew była trudna do wykrycia, gdyż dodatkowa porcja była identyczna z będącą w obiegu.
Za kolejnymi innowacjami mającymi na celu podniesienie sprawności organizmu podążały techniki badań laboratoryjnych wykrywające niedozwolone substancje. Doping stał się bardziej finezyjny i zaczęto ingerować w mechanizmy kontrolujące sprawność na niższych poziomach metabolizmu.
Wspomniane meldonium zostało wprowadzone na rynek jako lek weterynaryjny, który miał powodować szybszy przyrost masy mięśniowej zwierząt. W toku badań na ludziach wykazano jego skuteczność w dusznicy bolesnej, czyli w chorobie niedokrwiennej serca. Lek zmieniał użycie L-karnityny w mięśniu sercowym.
Opisując mechanizm jego działania na dość ogólnym poziomie – lek modyfikuje sposób “zasilania” mięśnia sercowego w warunkach słabego zaopatrzenia w tlen. Polega to na przesunięciu ciężaru produkcji energii z kwasów tłuszczowych na węglowodany. Efektem jest zmniejszenie ilości szkodliwych dla komórek metabolitów powstających w trakcie wewnątrzkomórkowego spalania tłuszczów oraz zwiększenie efektywności zużycia tlenu w toku procesu produkcji energii.
To mniej więcej tak, jakbyśmy w piecu spalali gaz ziemny zamiast węgla. Powstaje w ten sposób więcej energii za to mniej zanieczyszczeń jest emitowanych z dymem. Słowem przy długim wysiłku, gdy do serca dociera mniej tlenu, lek powoduje lepsze wykorzystanie zasobów organizmu i zmniejsza zmęczenie oraz podnosi wydolność. Na tym polega skuteczność leku u osób z niewydolnością krążenia wieńcowego. Lek przy niedostatecznym zaopatrzeniu mięśnia sercowego w tlen powoduje lepsze wykorzystanie substancji energetycznych w sercu.
Autor syntezy owego leku Ivars Kalviņš przestrzega przed możliwymi zgonami na boiskach po zaprzestaniu terapii przez sportowców, którzy używali go przez lata. Trudno odnieść się do wieszczenia takich nieszczęść, ale trudno też nie zastanowić się, czemu sportowcy, czyli osoby wytrenowane i o wysokiej sprawności fizycznej, sięgają po leki przeznaczone dla osób z niewydolnym układem krążenia.
Lekarz podający zawodnikowi taką substancję zdaje sobie sprawę, jaki jest cel takiego działania, skoro zawodnik nie wymaga terapii z powodu choroby. Tak czy inaczej, zamysłem jest zwiększenie jego wydolności przy wysiłku ponad jego naturalne możliwości. Znaczy to, że gdy rywale będą zmęczeni, zawodnik zachowa więcej sił. Można uznać, że co nie jest zabronione jest dozwolone. Jednak nie wszystko, co jest dozwolone, jest uczciwe.
Nie jest dobrze, gdy jedyną rzeczą powstrzymującą przed używaniem dopingu, jest widmo kary. Szczytnych ideałów o szlachetnej sportowej rywalizacji nikt nie bierze sobie do serca. Może dlatego, że ideały nie wpływają na jego wydolność.

Inne artykuły o: Blogi

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli