Moskal i jego zezowate szczęście. Ciekawe, czy w Pogoni wytrzymają ciśnienie…

Autor wpisu: 2 sierpnia 2016 16:19

Moskal wie, że jeśli szybko nie opanuje sytuacji, na kolejną szansę w Ekstraklasie może czekać dużo dłużej niż pół roku (o ile w ogóle się jej doczeka).

Gdyby nie fatalny start Lecha, na tapecie byłaby Pogoń. Zaczęła sezon równie fatalnie co Kolejorz, tyle że jest nieco mniej medialnym klubem, więc na razie większość kibiców rozwodzi się nad tym, co też takiego dzieje się przy Bułgarskiej i z czym nie radzi sobie Jan Urban, siłą rzeczy spychając myślenie o Portowcach na dalszy plan.

Kazimierz Moskal ma więc nieco szczęścia (choć to szczęście takie trochę zezowate), dzięki któremu jak na razie nie został jeszcze rozjechany przez media. Choć pewnie doskonale zdaje sobie sprawę, że może być to tylko chwilowe odroczenie wyroku, że walec nadjeżdża… Tym bardziej że czeka go teraz wyprawa do Lubina.

Rozmawiałem z Moskalem tuż po tym, jak objął Pogoń. Przyznał, że po pół roku bez piłki zaczynało go już nosić, więc oferta ze Szczecina spadła jak gwiazdka z nieba. – Ambicje są takie, że chciałoby się ciut więcej – mówił o celach na nadchodzący sezon. „Ciut więcej”, czyli walka o puchary. No bo górną ósemkę to już osiągnął jego poprzednik. – Absolutnie zdaję sobie sprawę, że to nie będzie łatwe, że kolejka chętnych na grę w pucharach będzie długa, ale trzeba sobie stawiać ambitne cele. Na tym to powinno polegać. Przecież nie będę teraz mówił, że przyszedłem do Pogoni, by bronić się przed spadkiem – dodawał.

Być może jeszcze za wcześnie na weryfikację planów, bo przecież minęły dopiero trzy kolejki, ale nie sposób nie zauważyć, że dziś Moskal mówi już z zupełnie innego klucza: „Powiedzieć, że słabo zaczęliśmy sezon, to nic nie powiedzieć”. Pogoń gra nieporadnie. Niby oddaje masę strzałów, tyle że nic z tego nie wynika. Jeden strzelony gol i jeden wywalczony punkt w spotkaniach z Wisłą Kraków (jest 11.), Koroną (13.) i Śląskiem (po wygranej z Pogonią 6., ale do Szczecina jechał jako 12. zespół tabeli) nie jest przypadkiem.
Pogoń wygląda jak nienapompowany balon, który chciałby wzbić się w górę, ale siłą rzeczy nie może. Do tego patrząc na jej skład, trudno dostrzec w nim jakieś poważne personalne zmiany w porównaniu z poprzednim sezonem. Wygląda więc na to, że jak na razie Moskal zrobił krok w tył. Bo zamiast „ciut więcej”, jest „dużo mniej”. Niedawno w studiu nc+ podkreślał, że jego ideą jest gra do przodu, i że potrzebuje czasu, by przestawić zespół na taki właśnie styl.
I po Portowcach to widać, że są w czasie transformacji. Już się „popsuli” w defensywie (6 straconych goli), jeszcze nie „naprawili” w ofensywie. Skoro drużyna oddając 20 strzałów w meczu, nie potrafi zdobyć bramki, to ile ich w końcu musi oddać, by ten gol w końcu wpadł?!

Co teraz? Na razie dość Moskala mają szczecińscy kibice, którzy rozczarowani najpierw meczem z Koroną, którą Pogoń miała zmieść z boiska, a teraz meczem ze Śląskiem, który zamiast przełamania przyniósł załamanie, urządzili sobie koncert gwizdów i wyzwisk pod adresem trenera.
A klubowi szefowie? Milczą. I niech tak zostanie. Bo choć Pogoń na razie nie wygląda na ogarniętą drużynę, mimo wszystko źle by się stało, gdyby już teraz (albo po meczu w Lubinie) działacze pokazali, że też nie wytrzymują ciśnienia i pozbyli się Moskala. Jak mówią niektórzy, na to zawsze przyjdzie czas. Niecały rok temu ciśnienia nie wytrzymali przy Reymonta i nieopatrznie Moskala zwolnili , co o mały włos skończyłoby się dla Wisły katastrofą. Poległ jeden jego następca, poległ drugi, dopiero po przyjściu Dariusza Wdowczyka Biała Gwiazda potrafiła się jakoś poskładać. To chyba najlepsza przestroga przed pochopnymi decyzjami związanymi z ewentualnym zwalnianiem (nie tylko) Moskala.
No chyba że on sam dojdzie do wniosku, że nic tu po nim. Co prawda na takiego, który szybko się poddaje, nie wygląda, ale też  pewnie doskonale wie, że teraz przed nim najtrudniejsze tygodnie w dotychczasowej trenerskiej karierze. Jeśli w miarę szybko nie opanuje sytuacji, na kolejną szansę w Lotto Ekstraklasie może czekać dużo dłużej niż pół roku (o ile w ogóle się jej doczeka).

Gdy przejmował Pogoń, pisałem: „Przymierzany był niedawno do Górnika Zabrze, ale widać, że o Ekstraklasę walczyć nie będzie musiał. Wrócił do niej i dobrze, bo tutaj jest jego miejsce”. I tak sobie teraz myślę, że głupio by było, gdybym jednak się mylił. Niech więc lepiej jak najszybciej ta Moskala Pogoń zacznie grać w piłkę i zdobywać punkty.

Inne artykuły o: Blogi | Pogoń Szczecin

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli