Dzieje się

Autor wpisu: 8 stycznia 2016 17:52

Oczywiście nie możemy równać się z Włochami, gdzie jak już się puści w ruch trenerską karuzelę, to zaiwania ona szybciej niż ta z Bielan, którą znamy z piosenki Marii Koterbskiej.

Mourinho tu, Mourinho tam. Przedwczoraj w Chelsea, a wczoraj jedną nogą w Realu, bo The Special One zwolniony został przez Abramowicza, a z kolei Królewscy wylali Beniteza. I nie ma skandalu i nikogo to nie dziwi, a jeśli już to fakt, że najbardziej utytułowany klub świata zatrudnił na stanowisko trenera Zinedine’a Zidane’a.

Jednym z najczęściej powtarzanych haseł w polskiej prasie jest „dajcie szansę trenerowi“, ale odnosi się tylko tych, którzy pracują w Ekstraklasie, bo na polskich łamach van Gaal zwalniany jest co tydzień. A w Anglii codziennie, bo nieprawdą jest, że jesteśmy jakimś wyjątkowo dzikim krajem (cytuję za byłym ministrem sportu Mirosławem Drzewieckim), może po prostu żyjemy w lepiankach (to z kolei za Leo Beenhakkerem), ale od Anglików czy Hiszpanów nie różnimy się aż tak bardzo.
Oczywiście nie możemy równać się z Włochami, gdzie jak już się puści w ruch trenerską karuzelę, to zaiwania ona szybciej niż ta z Bielan, którą znamy z piosenki Marii Koterbskiej. Nawet Józef Wojciechowski nie zakręcił nią tak mocno w Polonii, jak to zrobił niedawno prezes Palermo. Maurizio Zamparini tego samego dnia zwolnił trenera zastępując go poprzednikiem, po czym rozmyślił się i zostawił wszystko po staremu. Po staremu – znaczy się: tak jak kręciło się przez sześć ostatnich kolejek.
Wesoło jak kiedyś w Górniku Zabrze. Zimą 2006 przy Roosevelta urzędowało trzech „pierwszych“: Motyka, Komornicki i Cecherz. A może Komornicki, Cecherz i Motyka? Nie pamiętam, bo pan Marek Motyka w sezonie 2005/06 był trenerem Górnika dwa razy. Zabrzan prowadził w tym pamiętnym sezonie jeszcze Marek Wleciałowski, co daje razem pięć trenerskich szycht. Rok później Marek Motyka powtórzył w Zabrzu szkoleniowy dublet, a sekundowali mu panowie Podedworny i Piotrowicz. Górnik za każdym razem utrzymywał się w lidze.
Utrzyma się zapewne w najwyższej klasie rozgrywkowej także i gdańska Lechia, która przy okazji ma szansę pobić osiągnięcie Zabrzan z sezonu 2005/06. Pozycja wyjściowa jest dobra. W dwudziestu jeden kolejkach obecnego sezonu biało-zielonych prowadziło trzech trenerów: Brzęczek, von Heesen i Banaczek. To daje średnio jednego trenera na siedem kolejek, a do zakończenia mamy jeszcze szesnaście gier.
W świetle tych wspomnień powrót do Ekstraklasy Józefa Wojciechowskiego nie wydawałby się aż tak straszny. Tu też swoisty medialny maraton: Bogusław Cupiał po raz 1787., a może tylko 984. sprzedaje Wisłę. Ten serial ma wzięcie, więc zapewne zobaczymy jeszcze parę odcinków. Dodajmy do tego rolę Tadeusza Pawłowskiego, który zwolniony we Wrocławiu odnalazł się w Krakowie.
W tym miejscu wypada przypomnieć Śląsk, który oprócz pana Pawłowskiego miał na trenerskiej ławce także panów Kowalskiego i Szukiełowicza. W tej sytuacji prezes Leśnodorski musi koniecznie kogoś kupić, by o Legii było głośno na stulecie. Ale zaraz, zaraz czy nie był to czasem wpis zaczynający się od Jose Mourinho? No tak, ale w tekście zrobił się straszny bałagan, bałagan, który jest odbiciem tego, co się dzieje w europejskiej piłce. A dzieje się dużo. Ale najwięcej widać jednak na boiskach, gdzie grany jest bajeczny futbol.
My pozostajemy przy tym „się dzieje”, i wypada mieć tylko nadzieję, że z czasem na polskich stadionach także pokażą piękną grę, czego Państwu i sobie życzę w nowym 2016 roku.

Grzegorz Kalinowski, nc+

Inne artykuły o: Blogi

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli