Francja przed EURO 2016, czyli czy sztorm już się skończył?

Autor wpisu: 7 czerwca 2016 21:08

Trudno przewidzieć, ale może okazać się, że na kibiców większe emocje czekają w krajowej i miejskiej komunikacji niż na stadionach.

Stoicki spokój Francuzów w niczym nie zmienia faktu, że dla postronnego przybysza zza granicy trójkolorowy kraj w przededniu EURO 2016 jawi się jako stajnia Augiasza. Bałaganu po dach i na horyzoncie nikogo, kto by posprzątał. Bo Herakles jeszcze nie nadciągnął.

Do EURO pozostały dni, a we Francji wiele się dzieje. Jakby mało było kłopotów zawinionych przez ludzi, doszła jeszcze rozgniewana matka natura. Po gwałtownych ulewach Sekwana wystąpiła z brzegów zalewając Paryż i powodując śmierć czterech osób. 20 tysięcy ludzi zostało ewakuowanych głównie w rejonie paryskim. Zamknięto Luwr i Muzeum Orsay przenosząc najcenniejsze eksponaty na wyższe piętra. Poziom wody w Sekwanie w Paryżu podniósł się o 6 metrów.
Wszyscy na zdjęciach pokazują kamienną figurę Żuana na pont d’ lAlma, którą to zwykle widać całą, a obecnie woda sięga jej do ramion. Statki zacumowane na rzece zostały uwięzione, gdyż nie nie mogą przepłynąć pod mostami. Rzeka zalała bulwary i woda zaczęła przesączać się przez ściany do tuneli metra. Zamknięte są stacje na linii 10 i 4 oraz linii RER B i C.
Wygląda to strasznie, choć w samym Paryżu woda nie wywołała dużych szkód poza wizualnymi. Gorzej jest poza Paryżem. Około 17 000 domów jest pozbawionych prądu. Wszyscy czekają, czy pogoda się poprawi, bo następne opady mogłyby pogorszyć sytuację. Poziom wody powinien spaść w ciągu tygodnia. Gdy woda ustąpi, zacznie się naprawianie szkód. Szacuje się, że wypłaty odszkodowań od ubezpieczycieli mogą osiągnąć 600 mln euro, a koszty usuwania szkód pochłoną nawet 2 mld.

O ile poziom wody w Sekwanie opada, to temperatura protestów we Francji pozostaje wysoka. Korzystając z presji, jaką tworzą tysiące przybywających do Francji kibiców i rosnące zainteresowanie mediów związane z turniejem, związki zawodowe postanowiły upiec przy tej okazji swoją pieczeń. Obrona interesów pracowniczych to jedno, a zbijanie kapitału to drugie. Trudno przewidzieć, ale może okazać się, że na kibiców większe emocje czekają w krajowej i miejskiej komunikacji niż na stadionach.
Ponad połowa stacji benzynowych nie działa, a część tych, które są czynne, limituje ilość tankowanej benzyny do 25 litrów. W kolejkach do dystrybutorów z pewnością będzie można wzbogacić swoją znajomość francuskiego. Zwłaszcza o przekleństwa. Jeśli ktoś wykombinował sprytny taktyczny manewr z gatunku „Kapustka na prawej obronie” i, aby ominąć problemy z paliwem, postanowił przesiąść się do komunikacji szynowej, to nic z tego.
Strajkuje bowiem również to, co po torach jeździ. Nie wszystko, co jeździ, strajkuje, ale biorąc pod uwagę szacowaną liczbę dwóch milionów kibiców, którzy mają przybyć nad Sekwanę na futbolową fiestę, może się okazać, że jeździ stanowczo za mało. Dotyczy to pociągów wolnych, szybkich i najszybszych. Ruch superszybkich pociągów został zredukowany o 60%. Problemy ma paryskie metro i kolejki RER, co uprzykrza poruszanie się po paryskiej aglomeracji. Utrudniony jest ruch na trasach lokalnych jak i międzynarodowych.
Jeśli komuś mało tego galimatiasu, to niech sobie uświadomi, że do protestu włączyły się związki pracowników lotnictwa, chodzi o kontrolerów lotniczych i pilotów Air France, których strajk ma się zacząć już po rozpoczęciu turnieju. Może oznaczać to znaczne perturbacje w podróżowaniu do Francji jak i wewnątrz kraju. Cały problem jest kuriozalny, gdy popatrzeć na niego z zewnątrz. Socjalistyczny prezydent chce zmienić prawo pracy odbierając część uprawnień pracownikom, czyli swoim wyborcom. Z kolei związkowcy bronią wynegocjowanych przywilejów socjalnych, a nie pracowników.
W efekcie wszyscy są wściekli na wszystkich. Ludzie na prezydenta, bo zamiast wojować z kapitałem obdziera swój elektorat. Pracownicy na związkowców, bo zwykły zjadacz bagietki nie czuje się reprezentowany przez związki, za to w efekcie strajków nie może pojechać po zakupy ani swoim francuskim samochodem, ani metrem. Prezydent ma najgorsze notowania poparcia w historii, od związkowców Francuzi bardziej nie cierpią chyba tylko dżihadystow. Ludzie na siebie wzajemnie się boczą, bo trudno zachować pogodę ducha stojąc w korkach. Krzywe popularności zarówno rządzących jak i związkowców idą pod wykładziną. Strzał w kolano nie jest ekskluzywnym przywilejem polityków. Związkowcy zablokowali druk wszystkich dzienników, które nie chciały opublikować odezwy CGT. Na rynek wyszedł tylko lewicowy L’Humanite (były organ partii komunistycznej).

Trzeba też pamiętać, że nadal obowiązuje wprowadzony po listopadowych zamachach stan wyjątkowy, co ma swoje konsekwencje. Poza zwiększoną obecnością sił porządkowych, co nie jest zaskakujące przy takiej imprezie, mundurowi mogą mieć znacznie obniżone poczucie humoru. To, co w zwyczajnych warunkach mogłoby zostać jako niegroźne ksiuty, może się skończyć dla rozochoconych kibiców na dołku. Nie wiem, jak wygląda opinia kibiców o francuskiej policji, ale zapewniam, że nie jest ani delikatna ani ospała.

Tak więc może się okazać, że francuskie EURO może dostarczyć większych emocji niż spodziewają się fani i w dodatku mogą być to doznania wykraczające poza sferę futbolu.

Inne artykuły o: Blogi

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli