Dziś Legia potrzebuje jedenastu Malarzy i Czerczesowa na ławce

Autor wpisu: 17 sierpnia 2016 11:25

Dziś Legia potrzebuje piłkarskiej buty i gry – jak to się mówi – na maksymalnej wkurw... Dziś Legia potrzebuje jedenastu Malarzy, tak wkurw... jak ten po meczu z Łęczną. No i Czerczesowa na ławce i w szatni

Legio, obudź się… Legio, nie spieprz tego… Legio, musisz… I takie tam podobne bicie piany płynie zewsząd. Bo też awans polskiego zespołu do Champions League zaczął przez te dwadzieścia lat jawić nam się jak szóstka w totka. Doświadczenie życiowe podpowiada, że co rusz ktoś wygrywa, tylko nigdy my. No to teraz Legia dostała od jasnowidza pewną podpowiedź – wystarczy tych sześć liczb skreślić, nadać kupon i można otwierać szampany.

W tej całej powodzi nadymanych haseł rozbawił mnie (pozytywnie, bez żadnej złośliwości) Adam Hlousek, który mówił nam (TUTAJ), że teraz Legia potrzebuje pokory. Sympatycznemu Czechowi chodziło o to, że zespół z pokorą musi spojrzeć na swoje ostatnie wyniki. Ale dziś to nie pokora będzie decydująca. Dziś to ona może co najwyżej zaszkodzić. Bo dziś Legia potrzebuje piłkarskiej buty i gry – jak to się mówi – na maksymalnej wkurw… Dziś Legia potrzebuje jedenastu Malarzy, tak wkurw… jak ten po meczu z Łęczną. No i Czerczesowa na ławce i w szatni. Z takim zestawem żadne Dundalk nie byłoby straszne (jak to w ogóle brzmi?). Stachu by do tego nie dopuścił.

Czerczesow – wiele można mu było zarzucić, łącznie z tym, że w niewybredny sposób lubił tresować dziennikarzy, czego akurat oni bardzo nie lubią – ale jedno trzeba mu oddać: jak coś spieprzył, to w kluczowym momencie natychmiast to naprawiał. Pamiętacie finisz sezonu? Słaby mecz w Chorzowie na 0:0, no to potem 4:0 z Cracovią, po którym trener Jacek Zieliński powiedział, że dostali od Legii w pysk. Przyszedł wpierdziel w Lubinie, no to była odpowiedź w meczu na szczycie z Piastem. Znów 4:0. Porażka w Gdańsku z Lechią? No to tytuł przypieczętowany bezdyskusyjną wygraną 3:0 z Pogonią. Nie była ta sinusoida normalna, to prawda. Wyglądało to trochę tak, jakby Czerczesow igrał z drużyną i kibicami, ale koniec końców w tych najważniejszych momentach za jego kadencji Legia nigdy nie dała dupy. A to jak przejechała się po Pasach czy Piaście, to już była namiastka naprawdę wielkiej piłki. Dlatego gdyby teraz na ławce Legii siedział pan Staszek, o podejście legionistów do rywalizacji z Dundalk i wynik tego dwumeczu byłbym spokojny.

Wyszło na to, że tęsknię za Czerczesowem, i chyba tak jest. No, ale on ma teraz na głowie już coś innego – sprząta Stajnię Augiasza w rosyjskiej reprezentacji przed domowym mundialem. Mimo wszystko poważniejsze zadanie niż awansować z Legią do Ligi Mistrzów. A jego następca? Hasi jawi się na razie jako ktoś taki… nijaki. I Legia trochę tak gra (jaki pan, taki kram). Nijako. Dziś okazja, by tej nijakości wreszcie się pozbyć. Najlepsza z możliwych. Raz – że cel taki, którego nie dało się tu osiągnąć przez dwie dekady. Dwa – rywal, który na kolana nie rzuca. Niektórych co najwyżej tylko i wyłącznie ze śmiechu – ale to raczej jakiś czas temu, bo po tym, co ostatnio Legia gra, do śmiechu już pewne nikomu nie jest.

I może to i dobrze. Bo po czymś takim można być raczej spokojnym, że nikomu tam wewnątrz drużyny nie przyjdzie do głowy olać rywala i przyjmować gratulacje zawczasu. Jeśli porażki w Zabrzu i Lublinie miały przed tym Legię przestrzec, jeśli miały ją zmusić do gry z Dundalk na maksymalnej wkurw…, to były najlepszą kuracją przeczyszczającą, jaka mogła jej się tylko trafić. I oby tak właśnie było.

Zatem Legio, do dzieła!

Inne artykuły o: Blogi | Legia Warszawa

Wszystkie teksty, zdjęcia, grafiki i inne dane znajdujące się w serwisie Futbolfejs.pl chronione są prawami autorskimi.

Użycie skopiowanych lub pobranych materiałów bez pisemnej zgody Autora jest zabronione.

Serwis przeznaczony dla odbiorców posługujących się językiem polskim, ale mieszkających w krajach, gdzie zakłady bukmacherskie są legalne.

Projekt i realizacja Konrad Siuda & Stukot Pikseli